poniedziałek, 15 lipca 2013

"JAK PTAKI Z ROZBITYCH GNIAZD-Żołnierze Tułacze" fotorelacja z otwarcia wystawy z udziałem byłego Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego

           Relacja foto z otwarcia Wystawy
 w Muzeum Wolińskiego Parku Narodowego (WPN) Międzyzdroje
                                    wystawa p.t.
 "JAK PTAKI Z ROZBITYCH GNIAZD
              -Żołnierze  Tułacze"

                      W dniach 28 i 29 marca 2007 przebywał z wizytą 
w Międzyzdrojach były Pan Prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Celem wizyty było otwarcie w dniu 29 marca 2007 unikatowej   Wystawy kolekcji Państwa Aleksandry i Mieczysława Białkiewiczów z Londynu. Wystawa nosi tytuł: "JAK PTAKI Z ROZBITYCH GNIAZD-Żołnierze Tułacze".
Tę unikatową kolekcję   sprowadził do Polski dr Tadeusz Krawczak, archiwista warszawski.

  Bezcenne pamiątki żołnierzy na uchodźstwie po raz pierwszy w Polsce zostały wystawione w   pałacyku Wolińskiego Parku Narodowego w Międzyzdrojach. Eksponaty dokumentują historię życia żołnierzy na uchodźstwie.
Jestem w posiadaniu przewodnika z Wystawy z imienną dedykacją Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego.
(JMS)

 "Zamysł zorganizowania w Międzyzdrojach wystawy prezentującej zbiory Aleksandry i Mieczysława Białkiewiczów ma wymiar symboliczny. Oto, na zachodnich rubieżach Rzeczpospolitej, w miejscu tak wyjątkowym jak Woliński Park Narodowy eksponowane są cenne dokumenty i obiekty muzealne będące świadectwem pasji kolekcjonerskiej, ale przede wszystkim umiłowania Ojczyzny i wszystkiego co Polskę stanowi. Są tu dokumenty rodzinne i osobiste Państwa Białkiewiczów, bogata dokumentacja dotycząca Żołnierzy Września i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, broń,ordery i odznaczenia, dzieła sztuki. Z prawdziwym wzruszeniem pochylamy się nad archiwaliami dokumentującymi bohaterską walkę żołnierza polskiego.                 
             Żołnierze Września i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczyli o inną Polskę. Polska Rzeczpospolita Ludowa nie była tą wyśnioną i wymarzoną, za którą przelewali krew. Nie była to, zwłaszcza w pierwszych latach powojennych, ziemia dla nich gościnna. Dziś, po latach symbolicznie wracają. 
   Są obecni pośród nas, w prezentowanych na wystawie zbiorach archiwalnych i muzealnych. Wystawie zorganizowanej na Pomorzu Zachodnim, w pobliżu prastarego Wolina i książęcego Szczecina, na ziemiach, na których Polska była u zarania swojej pańswowości i na które wróciła w 1945r.
I jest to niezaprzeczalna zdobycz drugiej wojny światowej."
Dr Sławomir Radoń-Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych 



 Na spotkaniu powitalnym
Pan Prezydent Ryszard Kaczorowski
otrzymał piękną symboliczną czerwoną różę z biało czerwoną wstążką.






Wpis do Księgi Pamiątkowej
  za chwilkę Pan Prezydent Ryszard Kaczorowski wpisze dedykację   do pamiątkowych książek z wystawy.
Jedną z nich była moja, dedykowana imiennie.
















Pan Prezydent opuszcza gościnne mury Muzeum Wolińskiego Parku Narodowego, żegnany przez mieszkańców Międzyzdrojów



"Ryszard Kaczorowski herbu Jelita (ur. 26 listopada 1919 w Białymstoku, zm. 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku) – polski polityk, działacz społeczny i harcerz, komendant chorągwi Szarych Szeregów w Białymstoku w 1940, od 2009 roku harcmistrz Rzeczypospolitej, po 1945 na emigracji, członek Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej, w latach 1989–1990 Prezydent RP na Uchodźstwie; zginął w katastrofie polskiego Tu-154 w Smoleńsku.
Ryszard Kaczorowski był ostatnim prezydentem RP na Uchodźstwie. 22 grudnia 1990 złożył urząd na ręce nowo zaprzysiężonego prezydenta RP Lecha Wałęsy i na Zamku Królewskim w Warszawie uroczyście przekazał mu insygnia władzy państwowej."
źródło:  http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Kaczorowski
                                                                        (*)
15.07.2013
Dziś po latach spoglądam na te zdjęcia wykonane przeze mnie zwykłym aparatem  z wielkim smutkiem a za razem czuję ze serce rośnie. Byłam tam, mogłam dotknąć kawałka historii Polski, porozmawiać chwilę z żołnierzami, uścisnąć dłoń, odebrać z rąk Pana Prezydenta książkę z imienną dedykacją.

Zdjęcia z otwarcia Wystawy są moją prywatną własnością i proszę ich nie kopiować bez mojej zgody.

 






piątek, 12 lipca 2013

Szczenięce lata i nie tylko

Przeniesione z innej mojej stronki.     


         Z wielką sympatią i rozrzewnieniem wspominam moje szczenięce lata spędzone na pięterku   małego domku przy ul.E.Plater.
Koleżanki:
Monika -mamy kontakt do dziś, mimo, że mieszka na południu Polski -doczekała się wspaniałego syna.
Mirka-wywędrowała do stolicy, czasem zagląda w czasie urlopu do swego rodzinnego domu.
Lilka- choroba odebrała piękne dorosłe życie. W oczach Jej córki widzę blask oczu Lilki i ten sam uśmiech.
Siostry-Ania i Renia-(z Ich bratem Tadziem (*) chodziłam do szkoły podstawowej) sąsiadki - spotykamy się w przelocie. Porozmawiamy o dawnych czasach.
Ela-bardzo sympatyczna koleżanka, widujemy się podczas zakupów.
Maryla-uwielbiała jagody i grzyby.Odeszła w 2012r.(*)
Bożenka-mieszka w Międzyzdrojach, spotykamy się często.Zawsze mamy o czym porozmawiać.
Ewa-uwielbia kwiaty i ma do nich wspaniałą rękę.Zawsze zazdrościłam jej pięknych bardzo długich prostych blond włosów.
Irka-ma wspaniałą kochającą rodzinkę, doczekała się dorodnych wnuków.
Basia I -jest szczęśliwą ciocią.
Basia II-dawno jej nie widziałam-może wyjechała?
Danuśka-nagła choroba nam Ją odebrała w kwiecie dzieciństwa.
Iwona-spędziłyśmy wspaniałe lata podstawówki w jednej klasie.
MirkaII najlepsza koleżanka i pierwsza przyjaciółka, utrzymujemy do dziś kontakt, mieszka 12 km od Międzyzdrojów.
Kasia-wspaniała koleżanka, gdy jest w Międzyzdrojach, mamy "chwilę wspomnień"

    Naszym gwarem i śmiechem rozbrzmiewały domy, ulice i podwórka. Wspominam zimowe wieczory na sankach, letnie wakacje pełne przygód na Piaskowej Górze, "Poligonach", gry w podchody, skakanka  i inne dziecięce zabawy. Kółko, kawałek drutu i była zabawa jak wyścigi niemal FORMUŁY I. Kapsle, droga wyrysowana kredą pieczołowicie na asfalcie, wywijasy i zakrętasy, mostki i przejścia.Zgrabne pstryknięcie w kapsel i jakiś etap gry pokonany.

Dzisiaj już dzieci tak się nie bawią.

Pamiętam AS'ika, pięknego pręgowanego -pierwszego boksera niemieckiego w Międzyzdrojach, pilnował nas na podwórku u Mirki i budził respekt :)) wzrokiem i posturą a także ignorującym nas zachowaniem.
Brat Mirki -Jurek -straszył nim, gdy cała banda chuliganek i chuliganów  była niegrzeczna, niesforna i zbyt hałaśliwa.
Może stąd moja miłość i sentyment   do bokserów?










 Nabrałam smaku na pachnące konfitury z płatków r